Zagadka - o czym marzę?

Wiem, że monogram Louis Vuitton to klasyka. Mimo to, osobiście marzę o nieco wyróżniającej się na tle pozostałych torebce tej kultowej marki. Jest to jeden z droższych modeli, dlatego nawet (jeszcze) nie planuję jej kupić (ale kto wie - może kiedyś?). Ta niemalże pozbawiona logo wersja podoba mi się nawet bardziej niż propozycje Chanel, a ceną zdecydowanie im dorównuje. Wiecie już może, o której torebce mówię? :)

Ale po co ten wywód o monogramie? Po to, aby wspomnieć o torebce widocznej na zdjęciach. Coach także posiada w swojej ofercie wyroby opatrzone takim wzorem. Generalnie, wolałabym model w całości ze skóry, ale że akurat w moje ręce trafił ten - nie narzekam. Dość odważnie połączyłam ową torbę ze wzorzystą koszulą, ale chyba efekt końcowy mogę uznać za udany. Zieleń na spodniach i kwiaty u góry przywołują odrobinę wiosny do otaczającej nas jesiennej aury. Oczywiście, wychodząc przyodziałam wełniany płaszcz - nie chciałabym zmarznąć. :)

Planuję wrócić we wpisach do tematu urody i pielęgnacji włosów, ale muszę znaleźć w sobie wenę (bo pomysły na treści już mam). Na razie zostawiam Was z postem związanym ze strojem dnia. 

Pozdrawiam!

Koszula  - Tommy Hilfiger / Spodnie - Sinsay / Łańcuch - H&M / Zegarek - Sinsay / Torebka - Coach / Buty - New Yorker 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza