23:47

Cierpliwość się opłaca... Co kupiłam na wyprzedażach?

Cześć!
Tegoroczne wyprzedaże zbliżają się już do końca. Dokładnie wczoraj postanowiłam wybrać się na małą wycieczkę po sklepach w poszukiwaniu jak najbardziej przecenionych perełek. Tak się stało, że do domu wróciłam z kilkoma (wymarzonymi) dodatkami. Przyznaję, że wszystkie z nich chciałam nawet nabyć po standardowej cenie, jednak ostatecznie cieszę się, że tego nie zrobiłam (nawet jeżeli pierwotne kwoty nie były zawrotne). Przy okazji pobytu w mieście postanowiłam wybrać się na poszukiwania idealnej jedwabnej apaszki. Planowałam zamówić jakąś przez internet, co jednak okazało się zbędne - dorwałam ciekawy model w sklepie vintage za śmieszne pieniądze. Od razu zachciało mi się ćwiczyć różne sposoby wiązania. :)
Pierwszym łupem widocznym na zdjęciach jest bransoletka ze sklepu New Yorker. Pierwotnie kosztowała niecałe osiemnaście złotych. Już kilkukrotnie przechodziłam obok niej z myślą „czy jest mi niezbędna?". Cena oryginalna również nie była wygórowana, jednak coś odwodziło mnie od podejścia do kasy. Zastanawiałam się, czy ja w ogóle noszę bransoletki. Miałam już dwie i sięgałam po nie stosunkowo rzadko. Ostatecznie podjęłam decyzję - nabyłam ową ozdóbkę za 9,95. Ha!
Moim drugim nabytkiem z powyższego sklepu są długie kolczyki, które jednak nie wpasowały się w dzisiejszy strój, dlatego pokażę Wam je innym razem. To była jeszcze większa okazja - ich cena zmalała do 4,95. Czyż to nie zachęca? :)
O tym zakupie z Bershki nawet nie marzyłam. To znaczy... nie marzyłam o takiej okoliczności. Od początku: przechadzając się na początku sezonu po sklepie zauważyłam intrygującą opaskę do włosów. Ponownie, kilkukrotnie chciałam podejść z nią do kasy. Jej cena wynosiła niecałe trzydzieści złotych. Cena standardowa, ale warto napomknąć, że mam w swoich zbiorach już kilka tego typu ozdób. W końcu o niej zapomniałam. Wczoraj będąc w Bershce rozglądałam się za paskiem. W pewnym momencie, po dostrzeżeniu opaski z perłami pomyślałam, że może i ta, nad którą się zastanawiałam nadal jest w ofercie. Była! I to przeceniona! Od razu ją porwałam. :) Teraz kosztowała tylko 15,90 - no proszę. Czasem warto poczekać. :)
Jak widzicie - opłaca się być cierpliwym. :) Dzięki temu, że nie dałam się ponieść zachwytowi wcześniej, udało mi się dorwać upatrzone rzeczy w okazyjnych cenach. Tym razem nie zdecydowałam się na zakup żadnego z ubrań, jakoś nie były mi potrzebne. Mimo to, jestem niesamowicie zadowolona z zakupów! Przypomniało mi się... Dorwałam wcześniej jeszcze spinkę ze Stradivariusa, ale ona zepsuła się po jednym dniu... Myślałam, że może znajdę drugą identyczną, niestety, nie była już dostępna. Tak, czy inaczej - po ostatniej wycieczce po centrum handlowym nie mam już w sobie żalu o ten jeden niewypał. :) 
Mam nadzieję, że i Wam dopisało szczęście! 
Opaska - Bershka / Apaszka - Vintage / Sweter - H&M / Dżinsy - Lee / Kolczyki - Orsay / Bransoletka - New Yorker / Torebka - Giorgio Armani

2 komentarze:

  1. Sama w tym roku postanowiłam podejść do wyprzedaży z o wiele wiekszą rozwaznością niż rok temu. Rok temu po prostu kupowałam to co wpadło mi w oko i co akurat było w promocji, zbyt mądre to jednak nie bylo bo skończyłam z masą niepotrzebnych oraz jednocześnie drogich ubrań, z ktorymi nie miałam co robić. W tym roku starałam się kupować to co jest mi potrzebne oraz zwracałam uwage na jakosć kupowanych dodatkow oraz ubrań.

    Jestem szczególnie zadowolona ze skarpetek, polecam dobre jakościowo skarpetki jak z Manymornings bo jest to rozwiązanie na długie lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozsądek to podstawa podczas wyprzedaży. Sama momentami zastanawiałam się nad kupnem danej rzeczy, po czym uświadamiałam sobie, że jest mi zbędna.

      Usuń