Akcja: zapuszczanie!

Stało się - znudziła mnie krótka fryzura. Po ponad roku od obcięcia włosów zapragnęłam zmiany. Wciąż mam przed oczami moją czuprynę z czasów liceum - loki sięgające talii, a może nawet poniżej. Teraz zaczęłam marzyć o powrocie do takiego efektu. Oczywiście, jako „włosomaniaczka" nie mogę tak po prostu czekać na wydłużenie się włosów... postanowiłam nieco wspomóc porost. :) Może nie zwariowałam całkowicie, może nadal staram się zachować zdrowy rozsądek, ale... musiałam podjąć dodatkowe kroki. Obecnie na „zakręconych" profilach na Instagramie króluje stosowanie wcierek. Tak więc i ja sięgnęłam po preparaty. Właśnie wykończyłam wcierkę Joanna Konopie i postanowiłam sięgnąć po kolejną, tę, którą widzicie poniżej. Jeszcze nie mogę ocenić jej działania, ale jestem dobrej myśli. :)
Czego używam, aby wspomóc porost włosów?
Zdecydowałam się udoskonalić swoją typową „rutynę włosową" o dwa dodatkowe kroki. Po pierwsze - olejek łopianowy wzbogacony o ekstrakty wzmacniające włosy (między innymi ze skrzypu polnego). Regularne olejowanie skóry głowy olejem łopianowym korzystnie działa na porost. Wybrałam produkt Green Pharmacy; jest tani, łatwo dostępny i dlatego dobrze sprawdzi się na próbę. Wróciłam do olejowania kosmyków przed niemal każdym myciem (poza dniami, gdy stosuję mocno oczyszczający szampon), więc dodatkowe skupienie się na skalpie nie jest dla mnie problemem.
Drugim specyfikiem jest wspomniana już wcierka Marion Enjoy Fuit. Szczerze, nie napotkałam ani jednej jej recenzji, ale skład wydał mi się ciekawy. Zawiera sok z brzozy i rokitnika, które wzmacniają włosy i wspomagają porost. Przyjrzyjmy się razem, co dokładnie znajdziemy w środku.

Aqua, Hippophae Rhamnoides Fruit Juice (sok z owoców rokitnika), Propylene Glycol (humektant), Propanediol (humektant), Betula Pendula Sap (sok z brzozy), Equisetum Arvenise Extract (wyciąg ze skrzypu polnego), Biotin (biotyna), Phytic Acid (antyoksydant), Dextrin (substancja odpowiadająca za konsystencję) , Citric Acid (regulator pH), Polysorbate 20 (emulgator), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Parfum, Sodium Hydroxide (regulator pH), Limonene (składnik kompozycji zapachowych), Linalol (składnik kompozycji zapachowych), Alpha-Isomethyl Ionone (składnik kompozycji zapachowych)


Wcierkę stosuję o różnych porach. Nie korzystam ze strzykawki - spryskuję dłoń i wtedy wcieram preparat w skórę głowy. Może to nie jest najdokładniejszy sposób aplikacji, ale staram się przykładać do masażu. 
I tak przechodzimy do kolejnego kroku pielęgnacji, który jest w mojej rutynie już od dawna - masażu skóry głowy. Ta prosta czynność również działa korzystnie na cebulki włosów. Skalp masuję kilkukrotnie w ciągu dnia, przede wszystkim, gdy chcę ułożyć fryzurę. Oprócz tego, sięgam po tę metodę aplikując wcierkę, oraz przed założeniem satynowego czepka przed snem (to krok nieobowiązkowy, ale ja już się do niego przyzwyczaiłam). 
Jak już wspomniałam, staram się zachować zdrowy rozsądek. Oczywiście, nie mogę już doczekać się efektów, ale tu akurat wymagana jest cierpliwość. Co więcej, skręt na mojej głowie nieco się zmienił, dlatego nie jestem w stanie przewidzieć jak będą wyglądać włosy po podrośnięciu. Na fotografii możecie zobaczyć jak moja fryzura prezentuje się obecnie. Myślę, że przygotuję jeszcze przynajmniej jedną aktualizację pokazującą rezultat. 
Chętnie dowiem się, kto zapuszcza włosy ze mną. :) Podzielcie się też swoimi sposobami na przyśpieszenie porostu. 
Pozdrawiam! 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza