Strój „domowy" w moim stylu

Strój „domowy" w moim stylu

Obecna sytuacja zdecydowanie nie należy do łatwych i przyjemnych. Dlatego też, ważne jest, aby znaleźć chwilę na oderwanie myśli od problemów. Spędzając czas w domu możemy poświęcić się swojemu hobby. Moim jest moda, dlatego też chciałabym korzystając z pięknej pogody pokazać Wam nieco bardziej wiosenne zestawy ubrań - kiedy tylko będzie można bez obaw wyjść z przyjaciółmi być może przyda Wam się inspiracja. Generalnie, jestem zadania, że warto ciekawie ubrać się chociażby dla samej siebie, dla poprawy własnego nastroju - przynajmniej na tyle możemy zachować normalność w tych niecodziennych chwilach. Zostając w domu ubieram się wygodnie, ale nadal zgodnie z moim stylem. Nie należę do fanek dresów - zdecydowanie wolę dobrze skrojone dżinsy, w których czuję się swobodnie. Te, które dzisiaj Wam prezentuję są ozdobione interesującym lampasem przypominającym wężową skórę. Dobrałam do nich jedną z moich ulubionych bluzek i czarne sportowe obuwie. Prosto, wygodnie, po mojemu.
Opaska - KiK / Kolczyki - New Yorker / Bluzka - Stradivarius / Dżinsy - Zara / Torebka - Batycki /  Zegarek - Dresslily / Buty - Adidas
Akcja: zapuszczanie!

Akcja: zapuszczanie!

Stało się - znudziła mnie krótka fryzura. Po ponad roku od obcięcia włosów zapragnęłam zmiany. Wciąż mam przed oczami moją czuprynę z czasów liceum - loki sięgające talii, a może nawet poniżej. Teraz zaczęłam marzyć o powrocie do takiego efektu. Oczywiście, jako „włosomaniaczka" nie mogę tak po prostu czekać na wydłużenie się włosów... postanowiłam nieco wspomóc porost. :) Może nie zwariowałam całkowicie, może nadal staram się zachować zdrowy rozsądek, ale... musiałam podjąć dodatkowe kroki. Obecnie na „zakręconych" profilach na Instagramie króluje stosowanie wcierek. Tak więc i ja sięgnęłam po preparaty. Właśnie wykończyłam wcierkę Joanna Konopie i postanowiłam sięgnąć po kolejną, tę, którą widzicie poniżej. Jeszcze nie mogę ocenić jej działania, ale jestem dobrej myśli. :)
Czego używam, aby wspomóc porost włosów?
Zdecydowałam się udoskonalić swoją typową „rutynę włosową" o dwa dodatkowe kroki. Po pierwsze - olejek łopianowy wzbogacony o ekstrakty wzmacniające włosy (między innymi ze skrzypu polnego). Regularne olejowanie skóry głowy olejem łopianowym korzystnie działa na porost. Wybrałam produkt Green Pharmacy; jest tani, łatwo dostępny i dlatego dobrze sprawdzi się na próbę. Wróciłam do olejowania kosmyków przed niemal każdym myciem (poza dniami, gdy stosuję mocno oczyszczający szampon), więc dodatkowe skupienie się na skalpie nie jest dla mnie problemem.
Drugim specyfikiem jest wspomniana już wcierka Marion Enjoy Fuit. Szczerze, nie napotkałam ani jednej jej recenzji, ale skład wydał mi się ciekawy. Zawiera sok z brzozy i rokitnika, które wzmacniają włosy i wspomagają porost. Przyjrzyjmy się razem, co dokładnie znajdziemy w środku.

Aqua, Hippophae Rhamnoides Fruit Juice (sok z owoców rokitnika), Propylene Glycol (humektant), Propanediol (humektant), Betula Pendula Sap (sok z brzozy), Equisetum Arvenise Extract (wyciąg ze skrzypu polnego), Biotin (biotyna), Phytic Acid (antyoksydant), Dextrin (substancja odpowiadająca za konsystencję) , Citric Acid (regulator pH), Polysorbate 20 (emulgator), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Parfum, Sodium Hydroxide (regulator pH), Limonene (składnik kompozycji zapachowych), Linalol (składnik kompozycji zapachowych), Alpha-Isomethyl Ionone (składnik kompozycji zapachowych)


Wcierkę stosuję o różnych porach. Nie korzystam ze strzykawki - spryskuję dłoń i wtedy wcieram preparat w skórę głowy. Może to nie jest najdokładniejszy sposób aplikacji, ale staram się przykładać do masażu. 
I tak przechodzimy do kolejnego kroku pielęgnacji, który jest w mojej rutynie już od dawna - masażu skóry głowy. Ta prosta czynność również działa korzystnie na cebulki włosów. Skalp masuję kilkukrotnie w ciągu dnia, przede wszystkim, gdy chcę ułożyć fryzurę. Oprócz tego, sięgam po tę metodę aplikując wcierkę, oraz przed założeniem satynowego czepka przed snem (to krok nieobowiązkowy, ale ja już się do niego przyzwyczaiłam). 
Jak już wspomniałam, staram się zachować zdrowy rozsądek. Oczywiście, nie mogę już doczekać się efektów, ale tu akurat wymagana jest cierpliwość. Co więcej, skręt na mojej głowie nieco się zmienił, dlatego nie jestem w stanie przewidzieć jak będą wyglądać włosy po podrośnięciu. Na fotografii możecie zobaczyć jak moja fryzura prezentuje się obecnie. Myślę, że przygotuję jeszcze przynajmniej jedną aktualizację pokazującą rezultat. 
Chętnie dowiem się, kto zapuszcza włosy ze mną. :) Podzielcie się też swoimi sposobami na przyśpieszenie porostu. 
Pozdrawiam! 
Jak właściwie czesać włosy kręcone?

Jak właściwie czesać włosy kręcone?


Jak prawidłowo czesać włosy? Pewnie po przeczytaniu tego pytania łapiesz się za głowę. Może Cię zdziwię, ale my, posiadaczki kręconych czupryn przykładamy do tej czynności spory wysiłek. Loków nie wystarczy rozczesać, trzeba wiedzieć, jak robić to właściwie. Dzisiaj chciałabym przedstawić kilka prostych, aczkolwiek istotnych zasad z dziedziny pielęgnacji włosów kręconych od których warto zacząć.
1.       My  (kręconowłose) czeszemy włosy tylko na mokro!
Nie rozczesujemy włosów kręconych na sucho! Inaczej spuszą się tworząc nieciekawą aureolę wokół naszej głowy. Loki czesze się wyłącznie przy okazji mycia, najlepiej po wcześniejszym nałożeniu odżywki. Włosy kręcone rozczesane po wysuszeniu będą prezentować się bardzo niekorzystnie, a przecież tego nie chcemy.
1.     Odpowiednie narzędzie ma znaczenie
Posiadaczki prostych włosów sięgają po dowolny gadżet do czesania i… są zachwycone. My nie. Należąc do dumnego grona właścicieli kręconych czupryn wybieramy grzebienie o szeroko rozstawionych zębach lub nasze własne palce. Skupmy się na grzebykach. Mogą być plastikowe lub drewniane, ważne, aby nie rozbijały zbytnio pukli podczas rozczesywania.
3.       Finger detangling
Finger detangling to nic innego, jak wspomniane już rozczesywanie włosów palcami. Przy mniejszych kołtunach metoda ta może sprawdzić się całkiem dobrze, poza tym – należy do wygodnych, ponieważ „narzędzie” mamy zawsze przy sobie. Ten sposób rozczesywania włosów jest zgodny z metodą Curly Girl, która wyklucza inne możliwości.
4.       Szczotka Denman nie służy do rozczesywania!
Uwaga! Szczotka Denman nie służy do rozczesywania pukli! Jej zadaniem jest odpowiednia stylizacja poszczególnych pasem i równomierne rozprowadzenie produktów. Przy nieprzeczesanych kosmykach korzystanie ze szczotki może okazać się wyjątkowo niekomfortowe.
5.       Wyjątki od reguły
W przypadku pielęgnacji włosów kręconych znajdą się oczywiście wyjątki. Jednym z nich jest możliwość rozczesania włosów przed olejowaniem. Warto mieć jednak na uwadze, że nie wszystkie typy skrętu na to pozwolą. Niektórzy z nas lubią także przeczesywać włosy przed myciem, co ułatwia im walkę z kołtunami.
Dbanie o kręcone włosy rządzi się swoimi prawami  - to, co pasuje prostowłosym, nie zawsze odpowiada nam. Sposób rozczesywania pukli jest jednym z podstawowych aspektów świadomej pielęgnacji, od którego warto rozpocząć dbanie o fryzurę.
Mam nadzieję, że tym wpisem udało mi się rozjaśnić tę nieoczywistą różnicę w pielęgnacji prostych i kręconych włosów.
Pozdrawiam!

Beżowa podkoszulka - dlaczego tak ją sobie cenię?

Beżowa podkoszulka - dlaczego tak ją sobie cenię?

Jest coś, co w przypadku mojej garderoby mocno się przydaje. Jest proste, minimalistyczne i z łatwością odnajduje się w kategorii bazowej. Beżowa podkoszulka - bo o niej mowa - doskonale sprawdza się zakładana pod spód swetra w zimny dzień lub jako bluzka w lecie. Tym razem założyłam ją pod żakiet, w czym także się sprawdziła. Szczerze polecam posiadanie takiego elementu w szafie. Uniwersalność podkoszulki sprawia, że jej zakup zdecydowanie zwróci nam się w praktyce. Dodatkowo, dzięki neutralnemu odcieniu jedynie odrobinę odróżniającemu się od ciała śmiało możemy założyć ją pod przeźroczystą górę tak, aby zakryć mało estetycznie prezentującą się bieliznę. W tej roli również często zdarza mi się zakładać podkoszulkę. Wybierając ów model kierowałam się właśnie możliwością noszenia jej na różne sposoby - solo lub w komplecie z prześwitującymi topami. Co więcej, beż jest kolorem, który chyba nigdy nie wyjdzie z mody - należy do grupy podstawowych barw, takich, które zalicza się do klasyki. Minimalistyczny design podkoszulki doskonale łączy się z charakternymi dodatkami, jak na przykład tweedowy żakiet, który nadaje wyrazu całemu strojowi. Nawet nie wiecie, kiedy widzicie u mnie tę podkoszulkę - tak często ją noszę. ;)
Opaska - Bershka / Kolczyki - New Yorker / Żakiet - Vintage / Top - Vintage / Spodnie - Sinsay / Torebka - Batycki / Buty - Vintage