Trudna miłość - Nivea Curl Defining Creme

Kiedy ujrzałam nowości marki Nivea dedykowane włosom kręconym poczułam nadzieję. Czyżbym wreszcie trafiła na coś dobrego i to w korzystnej cenie? Nie rozumiejąc do końca składów sięgnęłam po jeden z produktów – krem definiujący skręt. Zrozumiałam niewiele, głównie, że jest mocno humektantowy. Nie zraziło mnie to. Chociaż producent klasyfikuje go jako słabo utrzymujący loki, uznałam, że sprawdzi się w parze z czymś innym. I nie myliłam się. Niestety, nie zawsze jest tak, jak wydaje się nam na początku.

Skład i działanie
Aqua, Glycerin (Humektant), Cetearyl Alcohol (emolient /substancja konsystencjo twórcza), Butyrospermum Parkii Butter (emolient), Sorbitol (humektant), VP/VA Copolymer (substancja kondycjonująca), Squalane (emolient), Palmitamidopropyltrimonium Chloride (antystatyk), Cetrimonium Chloride (antystatyk), Propylene Glycol (humektant), Citric Acid (regulator pH), Sodium Hydroxide (regulator pH), Phenoxyethanol (konserwant), Linalool (substancja zapacowa), Citronellol (substancja zapachowa), Benzyl Alcohol (konserwant / substancja zapachowa), Geraniol (substancja zapachowa), Coumarin (substancja zapachowa), BHT (konserwant), Parfum

Jak już wspomniałam, krem ma w składzie sporą ilość humektnatów. Po przeanalizowaniu całej listy, klasyfikuję go jako emolientowo-humektantowy. Jest jednak w nim coś niepokojącego… Otóż, pod koniec znajduje się BHT, konserwant o wątpliwej reputacji. Jako mogący wywoływać reakcje alergiczne, wysypkę, a nawet duszności został zakazany w niektórych krajach, gdzie nie można umieszczać go w kosmetykach dla dzieci.  Jak udało mi się doczytać – w wysokim stężeniu wywołuje nowotwory u zwierząt laboratoryjnych. 
Chociaż osobiście nie odczuwam negatywnego działania, sam fakt, iż mamy do czynienia z niepewną substancją każe mi się zastanowić nad dalszym używaniem kosmetyku. Jeżeli chodzi o jego działanie, jest ono zadowalające. Pomimo tego, że w składzie znajdują się humektanty, nie zauważyłam puchu, za to nietrudno o ładną definicję. Jak wspomniałam na początku, krem wydaje m się zbyt słaby, aby stosować go solo. Chętnie łączę go jednak z mocniejszymi stylizatorami, na przykład z moim ulubieńcem – żelem Taft Irresistible Power.
Podsumowując, mam mieszane uczucia względem omawianego kremu. Z jednej strony, efekt po jego zastosowaniu jest korzystny, z drugiej – trochę obawiam się działania BHT. Ten drugi aspekt jest przyczyną, dla której nie mogę jednoznacznie polecić kosmetyku. Jeżeli mimo wszystko chcesz go wypróbować, Curl Defning Creme dostępny jest w Rossmannie za 16,99, chociaż na promocji można dorwać go w jeszcze niższej cenie. Dużym plusem jest fakt, że krem jest zgodny z metodą curly girl.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza