Naturalna pielęgnacja twarzy i kosmetyki do makijażu - odkrycia 2020 roku

Jestem i to z zapowiedzianym wpisem o odkryciach makijażowo-pielęgnacyjnych. :) Na początku wspomnę, że mniej-więcej w okresie wakacji przerzuciłam się na kosmetyki naturalne. Odkryłam kilka ciekawych produktów i szczerze powiem, że skoro odpowiadają mojej skórze nie wiem, czy te wymienione w poście nie zostaną ze mną na stałe. Mówiąc o kosmetykach naturalnych warto nadmienić, że niektóre ze składników mogą uczulać - mnie na przykład podrażnił ostatnio hydrolat oczarowy. Trochę się wystraszyłam, gdy zobaczyłam w lustrze wściekle czerwoną twarz i szyję. Na szczęście, teraz jest lepiej. :) 

Ok, zaczynamy! 

Akcesoria

Namiętnie używałam dwóch akcesoriów, chociaż na jakiś czas odpuściłam sobie masaż kamieniem jadeitowym. Chyba pora do tego wrócić. :) O wałku żadowym wspominałam tutaj. Obecnie używam rollera z Rossmanna - bardziej go sobie cenię. ;)

Czymś, o czym jeszcze tu nie pisałam jest myjka do twarzy Donegal. Miękka gąbka obszyta futerkiem - oczywiście wielokrotnego użytku. Bardzo dobrze radzi sobie z domyciem makijażu - czy to z wykorzystaniem dodatkowych środków, czy też zupełnie solo, kiedy jest on lekki. Myjkę stosuję wieczorem, jedynie do demakijażu. Była prana w pralce i przetrwała, więc jakość jest w porządku. ;) Kosztowała kilkanaście złotych, a asortymencie drogerii internetowych możecie znaleźć podobne produkty pochodzące z innych marek. 

Oczyszczanie

Po demakijażu przychodzi pora na oczyszczanie. W tym celu stosuję nawilżającą piankę do mycia twarzy Eco Laboratorie. Bardzo przyjemna i wydajna, jednak ostrzegam - zawiera mocny detergent. Mi ten fakt akurat nie przeszkadza - nie odczuwam podrażnienia. Wcześniej posiadałam żel myjący Biolaven, mimo to, ta forma kosmetyku odpowiada mi bardziej. Piana na twarzy przyjmuje komfortową w użyciu konsystencję, nie ścieka. Wrócę do niej, zwłaszcza po ostatnich doświadczeniach z nietrafionym hydrolatem.

Nawilżenie

Borykałam się z suchymi skórkami na twarzy. Wtedy przypomniałam sobie o naturalnym kremie-ratunku naszej polskiej marki - Eveline. Egyptian Miracle to produkt kontrowersyjny ze względu na skład łudząco podobny (różniący się jedynie jednym składnikiem) do droższego kosmetyku. To nie zmienia faktu, że u mnie zdał egzamin. Siedmioskładnikowy krem po roztarciu zamienia się w olejek, który można nałożyć na suche partie ciała lub włosy. Tej drugiej opcji nie próbowałam. Stosuję go nawet pod makijaż, zmieniam tylko ilość na mniejszą. 

Makijaż

W kategorii dotyczącej makijażu znalazły się tylko dwa produkty. Ani żaden podkład, ani tym bardziej tusz do rzęs (który okazał się dla mnie porażką) nie trafiły na tę listę. Nie zasłużyły. Za to, uwagi godna jest kredka do brwi Benecos - Natural Eyebrow Designer. Na włoskach utrzymuje się świetnie. Jej dodatkową zaletą jest końcówka ze spiralką do przeczesywania brwi, która pomaga mi w pozbyciu się nadmiaru produktu. I pomyśleć, że zamawiając ją miałam małe obawy. ;)

Myślałam, że kredka do brwi będzie jedynym kosmetykiem kolorowym w dzisiejszym zestawieniu. Po namyśle postanowiłam jednak wspomnieć o jeszcze jednym produkcie. Chociaż mam małe problemy z podkładem, przypuszczam, że to po stronie fluidu leży wina. Puder sypki Jadwiga Saipan zapewnia mi mat przez cały dzień, a to co pod spodem znika jedynie w trudnych miejscach (okolice nosa, broda, na której zdarza mi się podeprzeć w ciągu dnia, szczególnie, że teraz rzadko się wychodzi). Pozostałe części twarzy wyglądają dobrze. Co więcej, puder posiada aż 20g pojemności. Stosuję go niemal codziennie i jeszcze jest go mnóstwo w opakowaniu. 

Mam nadzieję, że wśród wspomnianych kosmetyków i akcesoriów znajdziecie coś dla siebie. :) Ostatnio stawiam na minimalizm. Mam trzy maseczki Bani Agafii, które stosuję na zmianę co jakiś czas, jednak nie jestem w stu procentach przekonana, co do ich działania. Peeling enzymatyczny nie zdał u mnie egzaminu - wybrałam coś innego. Natomiast latem, zamiast kremów stosowałam oleje, ale nie zagwarantowały mi tego, czego oczekiwałam. Większość rzeczy kupiłam w szale wymiany zawartości kosmetyczki na naturalną. Wbrew pozorom, moja pielęgnacja opiera się na kilku prostych krokach. ;)

 Jeżeli ciekawią Was kolejne odkrycia (głównie z kolorówki, bo tę kategorię muszę odświeżyć), zachęcam do zajrzenia na blog za jakiś czas. :) 

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam! :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza