SLS i pochodne. Czy trzeba obawiać się silnych detergentów?


Cześć!
W jednym z ostatnich wpisów w tym roku chciałabym poruszyć kwestię SLS i jego pochodnych. Detergenty z tej rodziny nie cieszą się dobrą sławą, co po części rozumiem. Jednak chciałabym przekonać Was o tym, że nie są one aż tak straszne jak się wydaje. Tak naprawdę, porządne oczyszczenie skóry głowy jest bardzo ważne – dzięki temu zabiegowi możemy pozbyć się nadbudowujących się kosmetyków, takich jak na przykład różne silikony. Do wszystkich kroków świadomej pielęgnacji włosów należy podchodzić z rozsądkiem, wtedy efekty jakie uzyskamy z pewnością nas zachwycą.

Czym są mocne detergenty i jak działają?
Detergenty takie jak SLS i jego pochodne zawarte w szamponach przede wszystkim dokładnie oczyszczają skórę głowy rozpuszczając zanieczyszczenia. Odpowiadają także za pienienie się produktu. Nie należy jednak stosować ich podczas każdego mycia, ponieważ mogą doprowadzić do przesuszenia zarówno skóry głowy, jak i włosów. Przesuszenie skalpu zaowocować może w łupież i uciążliwy świąd. Dodatkowo skóra głowy może produkować wtedy większą ilość sebum, przez co będzie wymagała częstszego mycia. Mimo to, nie warto całkowicie rezygnować z mocnych detergentów – szczególnie w metodzie OMO są one jak najbardziej wskazane. Dzięki SLS możemy usunąć nadbudowujące się kosmetyki, zwłaszcza stylizatory, które często zawierają silikony. Oczywiście, niektóre z silikonów można zmyć samą wodą lub łagodnym szamponem, jednak zaleca się, aby co jakiś czas zastosować silniejszą substancję. Mocno oczyszczające szampony można stosować według indywidualnych potrzeb, mniej-więcej raz na dwa-trzy tygodnie.
Jakie silnie działające detergenty znajdziemy w szamponach?
Do najpopularniejszych mocno oczyszczających detergentów zaliczają się Sodium Lauryl Sulfate (SLS), oraz Sodium Laureth Sulfate (SLES). Zdarza się, że producenci deklarują, że w szamponach jakie oferują nie znajdziemy właśnie tych dwóch składników, jednak po dogłębnej analizie składu można doszukać się ich pochodnych. Niektóre z nich wykazują słabsze działanie, jednak to nie zmienia faktu, iż nadal pozostają one silnymi detergentami. Na zdjęciu możecie zauważyć szampon od Vis Plantis, na etykiecie którego widnieje adnotacja, że nie zawiera on SLS ani SLES, jednak w składzie znajduje się inny silnie działający detergent. Kupiłam go jeszcze zanim nauczyłam się czytać składy - teraz wiem, że nie zawsze warto ufać temu, co mówią producenci.
Do pochodnych SLS i SLES należą:
Sodium Lauryl Sulfoacetate
Sodium Myreth Sulfate
Sodium Coco-Sulfate
Ammonium Laureth Sulfate
Ammonium Lauryl Sulfate
Ethyl PEG-15 Cocamine Sulfate
Sodium C14-16 Olefin Sulfonate
Alkylbenzene Sulfonates
Dioctyl Sodium Sulfosuccinate
TEA-Dodecylbenzenesulfonate
Sodium Coco Sarcosinate
Cocamide DEA
Sodium Laureth-5 Carboxylate
Na co jeszcze zwrócić uwagę?
Bez względu na to, czy wybieramy szampon mocno oczyszczający, czy też łagodny są czynniki, na które warto zwrócić uwagę. Przede wszystkim szampon nie powinien zawierać silikonów. Ich zawartość może zapchać mieszki włosowe, co z kolei może doprowadzić do wypadania włosów. Szampon ma za zadanie oczyszczać skórę głowy, nie odżywiać kosmyki – do tego służą odżywki i maski. Niektórzy będą potrzebowali częstszego oczyszczenia skalpu silnym detergentem, na co może mieć wpływ na przykład regularne stosowanie silikonów, dlatego nie należy ślepo trzymać się wytycznych.
Mam nadzieję, że po lekturze tego wpisu zaczniecie świadomie oczyszczać swoje czupryny. :) Wniosek, jaki można wyciągnąć z przedstawionych informacji jest prosty – we wszystkim trzeba znać umiar. ;)
Pozdrawiam i do napisania!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza