Niezbędnik kręconowłosej. Podstawowe akcesoria do pielęgnacji włosów

Cześć!
Od kilku tygodni staram się przekazywać Wam treści na temat świadomej pielęgnacji włosów kręconych. Pokazuję na blogu efekty stylizacji, ulubione kosmetyki, czy akcesoria. Pomyślałam, że dzisiaj skupię się właśnie na tych ostatnich. Przez ponad rok dbania o loki zgromadziłam asortyment, który zgrabnie zajmuje miejsce w łazience. ;) Każda z rzeczy, które umieszczę we wpisie stale mi się przydaje. Może i bez niektórych z tych produktów też mogłabym pielęgnować czuprynę, ale... kto ma kręcone włosy, ten mnie zrozumie. ;) Oczywiście, nikomu nie każę zaopatrywać się w to, co dzisiaj ujrzycie na fotografiach - to tylko luźna inspiracja, adnotacja na temat tego, co u mnie zdaje egzamin. Dodam, że wszystkie akcesoria nabywałam w różnym czasie podczas całej drogi dbania o loki. Wybierzcie to, co dla Was może okazać się niezbędne. 
Czesanie
Włosy kręcone czeszemy tylko na mokro - tę zasadę znają wszystkie posiadaczki loków. Mimo to, akcesoria służące do przeczesywania fryzury mają dla kręconowłosych spore znaczenie. Przede wszystkim polecam zaopatrzyć się w grzebień z szeroko rozstawionymi zębami. Ten niepozorny gadżet może wyrządzić lokom najmniejszą krzywdę.  Grzebień może być zarówno wykonany z plastiku, jak i drewna. Wciąż czekam aż dotrze do mnie drewniany model, jednak z ten, który widzicie na zdjęciu także dobrze mi się sprawdza. Grzebień tego typu możecie nabyć w drogeriach (stacjonarnych lub internetowych), a nawet w supermarketach (mój pochodzi z Kauflandu). 
Szczotka Denmann nie jest konieczna, ale z pewnością przysłuży się czuprynie. Służy do formowania loków, oczywiście, nie zakręci w magiczny sposób włosów prostych. Mój model nabyłam w TK Maxx za niecałe 17 złotych; szczotki dostępne są także w drogeriach internetowych w regularnej cenie około 50 złotych. O tym akcesorium rozpisałam się w tym wpisie.
Jestem także posiadaczką Tangle Teezera. Sprawdza się u mnie całkiem dobrze, jednak jest to opcja dodatkowa.
Dodawanie objętości
Afro pick to niepozorny gadżet, który ratuje nas przed oklapniętą fryzurą. Jest niedrogi, za to może okazać się bardzo przydatny. Czarny pochodzi ze sklepu Loczek, otrzymałam go w gratisie do jednego z zamówień. Z kolei szary nabyłam stacjonarnie w SuperPharm. Z tego, co pamiętam był droższy, jednak wydaje mi się też solidniejszy.Jako ciekawostkę dodam, że pierwszy afro pick kupiłam przed rozpoczęciem świadomej pielęgnacji, myśląc że służy do czesania. Tak naprawdę unosimy nim włosy u nasady, co dodatkowo zwiększa ich objętość. 
Ochrona włosów / nakładanie masek
Po co mi aż trzy czepki? Możecie się zdziwić, ale każdy z nich znajduje u mnie inne zastosowanie. Oczywiście wystarczą dwa, a nawet jeden, jeżeli nie macie zbyt dużych wymagań. Szczególnie polecam zaopatrzenie się w czepek kąpielowy, który ochroni wasze czupryny podczas prysznica. Nie chcemy moczyć włosów przy każdej kąpieli. To jednak nie jedyne zastosowanie foliowego czepka - możemy zakładać go po zaaplikowaniu maski, co dodatkowo wzmocni jej działanie, dzięki ogrzaniu produktu. Jeśli chodzi o mnie, ostatnio tę drugą rolę spełnia u mnie czepek pokryty satyną, który posiada foliową podszewkę. Ten model również pochodzi ze sklepu Loczek (obecnie dostępne są inne kolory - różowy i złoty). Również jest to dla mnie opcja całkowicie dodatkowa - tę samą rolę spełni zwykły czepek.
Osobiście nie wyobrażam sobie dbania o moją fryzurę bez czepka satynowego. Ten jest, co prawda, wykonany z satyny poliestrowej, ale nie odczuwam żadnych negatywnych skutków spania w nim. Jeżeli możecie pozwolić sobie na odrobinę luksusu - polecam modele wykonane z satyny jedwabnej, jednak to już trochę większy wydatek. Tak jak wspomniałam, czepek służy do ochrony włosów nocą. Przyznaję, że odkąd go kupiłam nie muszę martwić się o fryzurę porankiem. Czepek zamówiłam ze sklepu Włosomaniak, natomiast wersję z jedwabiu możecie znaleźć w sklepie Almania.
Muszę wspomnieć, że do ochrony fryzury podczas snu służy nie tylko czepek. Tę samą rolę pełni również luźny kok na czubku głowy - ananas. Do jego wykonania przyda się gumka bez metalowych wstawek, które mogą wyrywać włosy. Dobrą opcją jest również poszewka satynowa, której akurat nie mam w swoich zasobach. 
Suszenie
Suszarka z dyfuzorem to niezbędnik każdej kręconowłosej. Taki sprzęt znacznie skraca suszenie fryzury, dodatkowo pomagając nam uzyskać lepszą objętość. Jeżeli do Waszej suszarki nie dołączono dyfuzora, śmiało możecie kupić uniwersalny model. Kosmyki suszymy głową skierowaną w dół, najlepiej zimnym powietrzem. 
Jeżeli chodzi o mój sprzęt, jest on całkowicie podstawowy. Suszarka posiada przycisk zimnego nawiewu, a sam dyfuzor jest, jak dla mnie, odpowiednio duży. Ten model ma dwa poziomy natężenia powietrza, jednak nie posiada opcji jonizacji. Na ten moment to mi wystarcza.
Do osuszania włosów służy również turban z mikrofibry (zdjęcie poniżej). To naprawdę wygodna opcja - dzięki zapięciu na guzik nie musimy bać się, że spadnie on z głowy. Taki turban nadaje się zarówno do suszenia, jak i do ploppingu, a także do wygniatania włosów. Swój kupiłam w Hebe za niecałe 20 złotych. Generalnie, poleca się korzystanie z ręczników z mikrofibry lub bawełnianych koszulek.
Reanimacja
Butelka z atomizerem okazuje się przydatna podczas reanimacji fryzury. Moja jest bardzo... hmm... prowizoryczna, ale dzięki temu mogę zabierać ją ze sobą na wyjazdy, bo z łatwością mieści się w torebce. Zastanawiam się nad kupnem czegoś innego, jednak włosy reanimuję na tyle rzadko, że jeszcze na nic się nie zdecydowałam. Takie rozpylacze możecie znaleźć w sklepach internetowych (ciekawy model właśnie wszedł do oferty Loczka), oraz na przykład w Pepco. Ten malutki egzemplarz (prawie niewidoczny na zdjęciu) został zakupiony w drogerii Damiani za jakieś dwa złote na początku mojej przygody z pielęgnacją. Wtedy kupiłam butelkę, bo wiedziałam, że jest przydatna; teraz wiem, że jakość rozpylania wody ma znaczenie podczas układania fryzury. Oczywiście, można także wykorzystać butelkę po zużytym kosmetyku, dla przykładu - po mgiełce do twarzy.
Nie da się ukryć, że wiele z tych rzeczy kupiłam na samym początku świadomej pielęgnacji. Mimo, iż zestaw ten jest typowo podstawowy, każde akcesorium znajduje u mnie zastosowanie. Wiem, że na rynku dostępne są nieco lepsze jakościowo sprzęty, jednak kiedy zaczynałam dbać o loki byłam przekonana, że to co mam mi wystarczy. Tak czy inaczej, uważam, że taki zestaw jest wystarczający zanim wprawimy się w pielęgnacji. 
Mam nadzieję, że mój wpis w jakiś sposób okazał się dla Was przydatny. Koniecznie dajcie znać, czy zgadzacie się z tym zestawieniem! 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza