O tym, jak upodobania się zmieniają

O tym, jak upodobania się zmieniają

 Jako dziecko usilnie prosiłam mamę, żeby pozwoliła mi nosić rozpuszczone włosy bez jakichkolwiek spinek, czy opasek. Wszystko na nic, ona wiedziała, że kosmyki będą mi wpadać do oczu. Kiedy dorosłam i obcięłam się na krótko spełniłam swoje marzenie. Teraz jednak postanowiłam zapuszczać włosy i... przekonałam się, że opaski mają siłę. Wczoraj pomyślałam, że skoro już wyszukałam ciekawy model jedwabnej apaszki, warto zastanowić się, jak nosić ją także latem. Zainspirowana stylem Alutki z „Rodziny zastępczej" (kto z Was pamięta ten serial?) postanowiłam przewiązać chustką głowę. I jak najbardziej jestem zadowolona! Myślę, że to rozwiązanie zagości na mojej czuprynie na dłużej. :) Ta fryzura przywodzi mi na myśl klimaty retro, które od kilku sezonów utrzymują się w trendach. Dodatkowo, apaszka - moim zdaniem - ciekawie uzupełnia prostą sukienkę mini. Zabawa dodatkami może naprawdę sporo zmienić w odbiorze całego stroju. 
W najbliższym czasie planuję pokazać na blogu także swój najnowszy zakup. W końcu udało mi się znaleźć spódnicę midi, która przy moim raczej niskim wzroście nie jest za długa! To coś rzadko spotykanego w mojej garderobie, głównie przez to ile mierzę. Możliwe, że teraz częściej będę sięgać po takie modele. Więcej na ten temat napiszę wkrótce. :)
Mam nadzieję, że moja dzisiejsza propozycja stroju zainspiruje kogoś z Was do eksperymentowania z akcesoriami. :)
Pozdrawiam! 
Apaszka - Vintage / Kolczyki - New Yorker / Okulary - H&M / Sukienka - Vintage / Torebka - Batycki / Vinted / Zegarek - Dresslily / Buty - Carrefour 
Wakacje w moim stylu

Wakacje w moim stylu

 Cześć! Sezon urlopowy to czas, gdy sporo dzieje się w moim otoczeniu - między innymi dlatego trochę się nie odzywałam. Przykładowo w ten weekend wybraliśmy się około trzysta kilometrów w głąb Polski po to, aby... odwiedzić mojego brata na wakacjach. To był chyba najbardziej spontaniczny wyjazd w moim życiu. W kilka minut spakowałam się i wsiadłam do samochodu. Jednak przyznaję, że takie wypady należą do najlepszych. Najzabawniejsze były chyba reakcje bliskich, gdy zauważyli znajomy pojazd i nas z niego wysiadających. Ponieważ niemal wszystkie wakacyjne wycieczki kończą się na polu kempingowym, nie mam zbytnio okazji do fotografowania propozycji strojów, czy też w ogóle żeby jakkolwiek się stroić. Za to po powrocie do codzienności okoliczności się natrafiają. :) Tak się składa, że dzisiaj wybrałam się na łowy do second handu. Kiedy wróciłam do domu w radio pojawiła się informacja, że dziś... wypada dzień lumpeksów. Idealnie! Chociaż z sukienki widocznej na zdjęciach jestem mocno zadowolona, najważniejszym łupem jest dla mnie raczej dżinsowa kurtka we wzór moro, która doskonale sprawdzi się przy okazji biwakowania. Jak możecie zauważyć, to znacząca część moich letnich wojaży. Od czasu, gdy razem z rodziną regularnie wybieraliśmy się na rajdy off-roadowe wszyscy zwariowaliśmy na punkcie militarnych motywów w ubiorze. Dzisiaj oczywiście prezentuję Wam coś w zupełnie innym stylu. Mimo to, cieszę się, że udało mi się znaleźć coś, co wspaniale nada się na wyjazdy. Pewnie wkrótce pokażę na blogu także propozycję stroju z wymienioną wcześniej kataną. :)

Mam nadzieję, że teraz uda mi się zamieszczać wpisy bardziej systematycznie. Pozdrawiam! 

Opaska - Bershka / Sukienka - Vintage / Torebka - Stradivarius / Zegarek - Sinsay / Buty - Pepco 
Oczyszczanie twarzy glinką - naturalnie i łagodnie

Oczyszczanie twarzy glinką - naturalnie i łagodnie


Ostatnio postanowiłam przerzucić się na naturalną pielęgnację cery. Skoro stosuję produkty, takie jak oleje, czy glinki dbając o kondycję włosów i skalpu, dlaczego by nie zatroszczyć się z ich pomocą także o twarz? Jeszcze testuję wybrane metody, jednak pomyślałam, że opowiem Wam nieco o nowo odkrytym przeze mnie sposobie oczyszczania. Generalnie, stosuję dwuetapową rutynę w tym zakresie – demakijaż i mycie. To właśnie na tym drugim aspekcie chciałabym się skupić. Kilka dni temu usłyszałam o oczyszczaniu twarzy glinką. Naturalnie, tanio, łatwo – coś dla mnie. Wybrałam glinkę białą, która jest najdelikatniejsza, dzięki czemu dobrze sprawdza się w tej metodzie. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam sposób, w jaki z niej korzystam.

Co daje oczyszczanie twarzy glinką?

Oczyszczając buzię glinką, przede wszystkim nie mamy kontaktu z detergentami, a z surowcem stuprocentowo naturalnym. Produkt ten jest delikatny – aczkolwiek – skuteczny. Glinka absorbuje zanieczyszczenia i nadmiar sebum, jednocześnie nie zakłócając jego wydzielania. Co więcej, podczas takiej pielęgnacji nie podrażniamy bariery ochronnej skóry. Oczyszczanie przy pomocy glinki działa na podobnej zasadzie co metoda OCM, czyli mycie olejami – po prostu wówczas używa się darów natury łagodnych dla twarzy. Jest ona jednak znacznie szybsza, dzięki czemu zainteresowała mnie zdecydowanie bardziej. Glinki są również stosunkowo tanie, oraz wydajne. Od razu wydało mi się, że warto spróbować! :)

Jak stosować glinkę w oczyszczaniu twarzy?

Glinkę podczas mycia twarzy stosuje się tak jak puder oczyszczający – odrobinę surowca łączy się z wodą, tak by powstała kremowa emulsja. Następnie należy wymasować twarz i zmyć substancję. Ponieważ woda, którą mieszamy z proszkiem, a następnie spłukujemy całość posiada odmienne pH od ludzkiej skóry, następnym krokiem jest aplikacja toniku lub hydrolatu – właśnie próbuję tej drugiej możliwości. Warto wspomnieć, że glinka nie służy do demakijażu, który należy wykonać wcześniej.

Ja sama używam tej metody od kilku dni, jednak wydaje mi się naprawdę ciekawa. Glinki można także stosować jako maseczki, ponieważ mogą porządnie przysłużyć się naszej cerze. Jeżeli zechcecie, chętnie podzielę się swoją opinią po dłuższym czasie takiego dbania o cerę. A Wy, próbowaliście już oczyszczać twarz glinką?